Trochę zbędnej gadaniny:
Bo mam posrane życie! ;/ Ma ktoś gorzej? :)
Nigdy żadne święta mi się nie kojarzyły z idyllą...Bo mam posrane życie! ;/ Ma ktoś gorzej? :)
Przed panuje u mnie w domu napięta atmosfera (pewnie jak wszędzie) każdy lata, sprząta, krzyczy, marudzi, i ogólnie wielka panika że tak wiele do zrobienia a tak mało czasu...Bo wszystko musi być na błysk, a że moja mama pracuje codziennie do późna więc wszystko spada na mnie... I czasem ręce opadają ze zmęczenia, starając sie by było ok, ale co z tego? Zawsze ale to zawsze gdy daje z siebie 100% i czekam na pochwałę docenienie - COKOLWIEK kończy sie tym że wyje w pokoju, bo coś zrobiłam nie tak albo jest wielka kłótnia... Pieczenie i gotowanie też jest na mojej głowie- bo mama ''nie umie''... A przecież synek (mój przyrodni starszy brat) przyjedzie z dziewczyną i wszystko musi być przygotowane... Wiec Skinny dolly zapir***a.
Podczas świąt, też ciekawie to wygląda... Moja babka która przychodzi do nas, (mieszka kilka domów dalej) urządzając istne szopki.. Sprawiając że każde święta zmieniają się w istne piekło... Zawsze jest ten sam schemat- Na "siłe" przychodzi do nas, i obraża się na wszystkich, i rozmowy w stylu po co ona żyje, i każdy później lata przy niej i przekonuje by wzięła tabletki na cukrzyce i coś zjadła... Oprócz mnie, bo mam tam nie chodzić by nie pogorszyć sytuacji...(Nienawidziła mojego ojca wiec z zasady mnie też, który ku jej radości już nie żyje) Tak trwa do wieczora... Do tego momentu i tak już jestem u siebie w pokoju i płacze w poduszkę...
Po -gdy jest już późno, wychodzę z pokoju i idę umyć naczynia itd. Bo mama z F. rozmawiają w salonie, często do późna, żartując i sie śmiejąc. Nie lubie w tym uczestniczyć bo to istne przedstawienie... Mama wtedy i tylko wtedy jest słodka jak miód ;d To tak nie naturalne! Zdrabnia moje imię jest troskliwa, i wgl jak nie ona i jak to ona mnie nie kocha- mimo że dzień wcześniej wyzywała mnie od najgorszych lub przez kilka dni się nie odzywamy do siebie... Potrafi być strasznie fałszywa :/ (np. bratowa w życiu by nie pomyślała, że mama ma takie o niej zdanie jakie ma).
Więc wtedy najczęściej ja zabieram półmisek słodkości ze sobą do pokoju i się obżeram,
chwile później mam wyrzuty sumienia i ląduje w łazience ;d
Więc zazdroszczę osobą które piszą że czekają z niecierpliwością na święta, Nie ma miejsca u mnie na coś takiego- nie w takim domu jak mój.. ;( Więc NIENAWIDZĘ ŚWIĄT!
Więc jak tu pozostać normalnym, w takim otoczeniu? Udaje mi sie mimo wszystko stwarzać takie pozory...
Żadna z osób które mnie znają - nie wiedzą nic o moich prawdziwych uczuciach , bo z nikim sie tym nie dziele... Nawet z "psiapsiółami" które znam od kilku dobrych lat, które znają mnie od strony wesołej dziewczyny z szalonymi pomysłami co minute, zawsze silnej, roześmianej i pewnej siebie...
A to wszystko pozory...;(
Jestem zamknięta w sobie, zakompleksiona i mimo wszystko chciałabym by moja mama mnie przytuliła, powiedziała że coś dla niej znaczę ale tak szczerze nie tylko jestem "chwilą słabości sprzed laty" czego najwyraźniej żałuje) bo nie mam nikogo oprócz niej, mimo że bym chciała by żył jeszcze ojciec którego straciłam w wieku 6 lat lecz życia mu nie przywrócę...
No ale nikt nie mówił że życie jest łatwe i nie wiem dlaczego wciąż sie tak przejmuje?!...Są osoby które mają dużo gorszą sytuacje...
Och...ale sie rozpisałam... czy mi pomogło? Trochę tak- ale postaram sie więcej was nie obarczać takimi wywodami a jedynie doniesieniami o sukcesach;)
Pozdrowiam ;*




Kochana nie zamartwiaj się tak tym :) Wiem, że łatwo napisać "olej ich", ale naprawdę uwierz mi, że najlepiej jest się wyłączyć. Mam podobną sytuację - moja babcia to perfekcjonistka i mimo, że wszystko jest na błysk ona znajdzie coś, by udowodnić mi, że jestem do niczego. Ciężko ukrywać przed innymi swoje uczucia, jednak czasem naprawdę lepiej jest się wyłączyć.
OdpowiedzUsuńWierzę w Ciebie, że będzie lepiej. A pisanie na blogu o swoich problemach pomaga, staje się on jakby mniejszy :)
Pozdrawiam :*
Nie możesz aż tak brać tego do siebie. Wiem, że trudno jest przetrwać dni pełne wymuszonej życzliwości. Strasznie Ci współczuję tego czasu, który musisz spędzić w ten, a nie inny sposób.
OdpowiedzUsuńSpróbuj znaleźć w tym pozytywy - sprzątanie spala kalorie, a zainteresowanie ciocią i bratem sprawi, że nikt nie przypilnuje Twojego talerza
Jezu jakie ja głupoty piszę... Może spróbuj przeżyć te Święta inaczej niż wszystkie ?
Mi to zawsze wychodziło na gorsze..ale to ja po prostu jestem jedną wielką porażką.
Trzymam kciuki za to, żebyś niezależnie od okoliczności nie wymiotowała. Pozdrawiam :*
Dziękuję że wogóle chciało wam się to wszystko czytać:) Dobrze mieć wsparcie...
OdpowiedzUsuńOd jutra ruszam z SGD ale notka pojawi się dopiero w poniedziałek bo problem z netem. Do tego czasu będę was odwiedzać:]
Ja wręcz przeciwnie wyczekuje świąt żeby spotkać mojego tate ale coś od pół roku to nie wychodzi. Doradzanie mi nie za bardzo wychodzi. Co by się stało jeśli nic byś nie zrobiła. Przygotowanie do świą to w końcu chyba obowiązek całej rodziny a nie jednej dziewczyny
OdpowiedzUsuńZe świętami mam tak samo jak Ty... Wszystko na mojej głowie, bo mama zmęczona i święta to ma być odpoczynek -.- więc niech Trufla zapieprza :/ Ale jakoś to przejdziemy. Odstaw tylko tę miskę ze słodyczami i jakoś to będzie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam - Trufla :)
http://niczymmotyl.blogspot.com/